 |
| 2004 - Bryjarka nad Szczawnicą |
 |
| W drodze nad Czarny Staw za Murwańcem |
 |
Spotkanie z Mikołajem,
który był o 7 dni młodszy |
 |
| Za Murowańcem... |
 |
| I prawdziwie "męskie zdjęcie" |
|
|
| | na wysokościach |
 |
Na Gubałówce
|
 |
| Zdobyliśmy Czarny Staw! |
To nasza pierwsza rodzinna (bo jako małżeństwo byliśmy już wcześniej:) wyprawa w góry. Trochę przypadkowa, trochę wyrosła z tęsknoty przebywania z sobą. Wyjazd z młodzieżą szkół gimnazjalnych (choć ich tu nie widać) z Torunia do Krościenka nad Dunajcem oraz do Zakopanego. Po kilku dniach dotarła do mnie Ewa z małym - 3,5 miesięcznym Józkiem. Stacjonując w Krościenku byliśmy razem na Bryjarce w paśmie Radziejowej (Beskid Sądecki). Na Bryjarce stoi krzyż postawiony przez tę samą firmę co na Giewoncie. Jednak jest on mniejszy. Ale jest! Kilka razy wędrowanie w tamtych stronach zaczynałem od tej góry - góry z krzyżem, podobnie jak wędrowcy chodzenie po Tatrach zaczynają od Giewontu.
W Zakopanem byliśmy razem na Gubałówce oraz doszliśmy do Czarnego Stawu za schroniskiem Murowaniec. Wspomnienia z tamtej wyprawy zostały i są przez nas chętnie przywoływane. Podróżowanie z dzieckiem nie należy na pewno do najłatwiejszych, zwłaszcza dla kobiety, ale początek małżeństwa, rozwój relacji, lato w pełni - i... wiele innych przeżyć razem wziętych daje energię i moc do przekraczania samego siebie, do wyznaczania sobie nowych granic i zdobywania kolejnych szczytów... Było pięknie! Och...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz