piątek, 13 kwietnia 2012

Pieniny i Tatry - pierwszy raz z Józkiem (lato 2004)

2004 - Bryjarka nad Szczawnicą
W drodze nad Czarny Staw za Murwańcem

Spotkanie z Mikołajem,
który był o 7 dni młodszy


Za Murowańcem...


I prawdziwie "męskie zdjęcie"


na wysokościach




Na Gubałówce

Zdobyliśmy Czarny Staw!





                To nasza pierwsza rodzinna (bo jako małżeństwo byliśmy już wcześniej:) wyprawa w góry. Trochę przypadkowa, trochę wyrosła z tęsknoty przebywania z sobą. Wyjazd z młodzieżą szkół gimnazjalnych (choć ich tu nie widać) z Torunia do Krościenka nad Dunajcem oraz do Zakopanego. Po kilku dniach dotarła do mnie Ewa z małym - 3,5 miesięcznym Józkiem. Stacjonując w Krościenku byliśmy razem na Bryjarce w paśmie Radziejowej (Beskid Sądecki). Na Bryjarce stoi krzyż postawiony przez tę samą firmę co na Giewoncie. Jednak jest on mniejszy. Ale jest! Kilka razy wędrowanie w tamtych stronach zaczynałem od tej góry - góry z krzyżem, podobnie jak wędrowcy chodzenie po Tatrach zaczynają od Giewontu. 
                W Zakopanem byliśmy razem na Gubałówce oraz doszliśmy do Czarnego Stawu za schroniskiem Murowaniec. Wspomnienia z tamtej wyprawy zostały i są przez nas chętnie przywoływane. Podróżowanie z dzieckiem nie należy na pewno do najłatwiejszych, zwłaszcza dla kobiety, ale początek małżeństwa, rozwój relacji, lato w pełni - i... wiele innych przeżyć razem wziętych daje energię i moc do przekraczania samego siebie, do wyznaczania sobie nowych granic i zdobywania kolejnych szczytów... Było pięknie! Och...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz